sobota, 28 maja 2011

SRS od podstaw

W miarę następowania po sobie kolejnych powtórek,
czas pamiętania informacji wydłuża się
Chciałbym zająć się dziś tematem SRS (ang. spaced repetiton system) nieco bardziej szczegółowo. W internecie mnóstwo jest dostępnych programów do nauki tym sposobem. Każdy kusi innymi opcjami i bajerami, a sam sposób nauki wydaje się banalny: wpisujesz, przeglądasz, umiesz. To bardzo uproszczony schemat. Całość niby dziecinnie prosta jednak aby otrzymać pożądane skutki, trzeba obrać odpowiednią taktykę, dobrać swoją metodę, scalić kilka technik w swój własny styl. Początki stosowania zazwyczaj są chaotyczne. Jednak ćwiczenie czyni mistrza. Jak wszytko - posiada swoich zwolenników i przeciwników, niektórym odpowiada bardziej, drugim mniej, jednak na pewno działa, gdyż odpowiada temu w jaki sposób nasz mózg naturalnie koduje informacje - przez powtarzanie, które ma na celu wzmocnić połączenia między neuronami, co właśnie łączy się z pamięcią. Im mocniejsze połączenia tym szybciej jesteśmy sobie w stanie przypominać określoną informację. Jeśli nie miałeś styczności z czymś podobnym, warto chociaż spróbować.

Jak to działa?

zapominanie jest najszybsze w ciągu pierwszego dnia
od zapamiętania informacji
Wszystko można by pokazać za pomocą jednego wykresu. Cały system opiera się na tzw. krzywej zapominania (po lewej), czyli w miarę upływu czasu ilość pamiętanej wiedzy zmniejsza się. Aby tego uniknąć stosuje się powtórki, których interwały ,w miarę lepszego pamiętania danego faktu, wydłużają się. Jak widzimy na wykresie u góry - w miarę następowania kolejnych powtórek okres pamiętania określonej informacji wydłuża się. Po kilku/kilkunastu (zależnie od rodzaju informacji lub sposobu zapamiętywania) powtórkach informacje przechodzą do pamięci długotrwałej, co oznacza, że informacja została zapamiętana na zawsze.


Do czego można stosować?
No w zasadzie... do wszystkiego. Numer telefonu, pin do bankomatu, trudne słowo w języku obcym/ojczystym, zdanie, zasady których chcielibyśmy przestrzegać na codzień, daty, nazwiska, osoby, krótkie (ale niekoniecznie) teksty, państwa i stolice, wiersze, teksty piosenek, definicje pojęć, akordy... wszystko. Jeśli chcemy coś usilnie zapamiętać, a chcemy w to włożyć mniej wysiłku to właśnie SRS nam w tym pomoże.


Programy

Anki, Supermemo, Mnemosyne, FullRecall... To chyba najbardziej popularne i darmowe (oprócz FullRecall i nowszych wersji Supermemo). Na pewno w sieci jest ich jeszcze 987456, ale o tych słyszy się najwięcej i nie bez powodu Anki jest na pierwszym miejscu - chyba jest najczęściej używany ze wszystkich. Posiada dużo opcji i dodatków, zachowuje przy tym umiar. Dla każdej talii można uzyskać zespół statystyk, aby zobaczyć jakie robimy postępy i czy regularnie przeglądamy karty. Do tego możliwość ściągnięcia gotowych talii kart, chociaż i tak najlepiej robić swoje własne, nikt inny nie powie ci, czego w tym momencie potrzebujesz się dowiedzieć. Dodatkowo opcja przeglądania talii online, gdy nie mamy dostępu do własnego komputera. Wtedy można przeglądać lub dodawać karty na stronie internetowej logując się na swoje konto lub zainstalować na telefonie aplikacje, która zsynchronizuje się przez internet z talią z naszego komputera. W ten sposób oszczędzamy czas, jeśli gdzieś idziemy/jedziemy/stoimy w kolejce, nasze talie zawsze są z nami.Skupiłem się tutaj tylko na Anki, ponieważ nie mam większego doświadczenia z innymi programami.


Sposoby tworzenia kart

Ze względu na to, że sposób ten jest bardziej dopracowanym, wirtualnym odpowiednikiem fiszek, tutaj również mamy do dyspozycji dwie strony kart. Pierwsza - pytanie, druga - odpowiedź. Działanie na zasadzie quizu. Na pierwszy rzut oka nie ma w tym większej filozofii. Jednak jest kilka zasad których musimy się trzymać dla efektywności.

Prostota i zwięzłość: nie powinno się układać długich, niejasnych pytań, gdyż samo czytanie może nas już znużyć,a tego nie chcemy.
Trochę rozrywki: karty powinny nam się podobać, powinny czymś zainteresować, śmiało można tu zarzucić jakimś żartem, niekoniecznie musi to być sam tekst.
I w sumie to takie podstawowe.

Modele pytań:
  • Najprostszy pytanie-odpowiedź 
Pytanie:
Data wybuchu powstania styczniowego.
Odpowiedź:
22 stycznia 1863r.
  • Luka w tekście 
Pytanie: I .......... (have/has/having) a dog.
Odpowiedź: I have a dog.

Czyli po prostu tworzymy zdanie z luką, obojętnie z jakiej dziedziny, wszędzie się sprawdzi. Te podpowiedzi akurat wstawiłem opcjonalnie. Głownie tworzy się je bez podpowiedzi lub z wyjaśnieniem o jakie słowo chodzi w języku obcym.
  • Zdjęcie 
Pytanie: 








Odpowiedź:
Barack Obama

Tak jak poprzednio, niekoniecznie musi to być osoba, mogą to być miejsca, rośliny, zwierzęta, cokolwiek. 

  • Model pod metodę 10 000 zdań
Pytanie: いつも誰かが喋っている。
Odpowiedź: itsumo dareka ga shabetteiru.
Ktoś zawsze rozmawia.
いつも - zawsze
誰か - ktoś
喋る - rozmawiać

Do tego zawsze można dodać wyjaśnienia co do zastosowania odpowiedniej części zdania lub formy gramatycznej, nie trzeba tego wykuwać na pamięć, po prostu wystarczy przejrzeć i zrozumieć zdanie na podstawie dopisków. Dla każdego innego języka będzie to wyglądało tak samo lub podobnie.
  • Podział dłuższych tekstów
No więc dostajemy tekst...

"Powstanie styczniowe (1863–1864) – polskie powstanie narodowe przeciwko Imperium Rosyjskiemu, ogłoszone manifestem 22 stycznia 1863 wydanym w Warszawie przez Tymczasowy Rząd Narodowy, spowodowane narastającym rosyjskim terrorem wobec polskiego biernego oporu. Wybuchło 22 stycznia 1863 w Królestwie Polskim i 1 lutego 1863 w byłym Wielkim Księstwie Litewskim, trwało do jesieni 1864. Zasięgiem objęło tylko zabór rosyjski: Królestwo Polskie oraz ziemie zabrane – Litwę, Białoruś i część Ukrainy."
źródło: Wikipedia

...i teraz trzeba to jakoś przerobić. Tekst jest o wiele za długi więc musimy go rozdzielić na pojedyncze karty.
P1:Czas trwania powstania styczniowego. Odp: 1863-1864
P2:Powstanie styczniowe to polskie powstanie narodowe przeciwko .... Odp: Imperium Rosyjskiemu.
P3:Powstanie styczniowe zostało ogłoszone manifestem 22 stycznia 1863 wydanym w Warszawie przez... Odp:Tymczasowy Rząd Narodowy
itd. itp...
  • Dłuższe teksty
Pytanie: Когд`а мне исп`олнилось три г`ода (kiedy skończyłam 3 lata), род`ители на день рожд`ения подар`или мне кр`асный трехколёсный велосип`ед (moi rodzice dali mi na urodziny trójkołowy rower). Я, кон`ечно, был`а `очень р`ада (oczywiście byłam bardzo szczęśliwa). Я ср`азу с`ела на велосип`ед (natychmiast na niego wsiadłam) и по`ехала по к`омнате (i zaczęłam nim jeździć po pokoju), `это б`ыло совс`ем не тр`удно (co nie było wcale trudne).


Odp: może wcale nie być odpowiedzi, jednak jeśli chcemy sobie coś wyjaśnić to oczywiście wpisujemy to bez wahania. 
Może to być również zrobione tak, że w miejscu pytania mamy tekst bez tłumaczenia, ani podpowiedzi, jednak przenosimy te elementy do pola odpowiedzi. Złamana jest tutaj zasada zwięzłości, więc po prostu nie należy tworzyć wielu takich kart, jedna na jakiś czas do przeglądania wystarczy.

Tekst w pytaniu jest wycinkiem tekstu stosowanym w metodzie pewnej pani(pana?) o imieniu Ilya Frank. Być może zasłuży kiedyś na osobnego posta. Tłumaczenia w nawiasach przetłumaczyłem z angielskiego, więc śmiało można mnie poprawić, bo rosyjskiego nie znam w ogóle.


Timeboxing
Z angielskiego time-czas, box-pudełko, czyli chodzi o pakowanie czasu w pudełka. Zastosowanie tego sposobu daje złudzenie robienia niewiele, gdyż mamy dużo przerw w czasie pracy. Może to być zastosowane nie tylko podczas przeglądania kart, ale podczas pracy nad czymkolwiek. Mi osobiście bardzo pomaga.
Dokładnie chodzi o to, aby wyznaczyć sobie jaki czas chcemy pracować, a jaki czas odpoczywać i powtarzać to naprzemiennie. Odstępy czasu nie powinny być za długie, a w czasie kiedy pracujemy powinniśmy się skupiać tylko na tym co robimy (krótki czas pracy, da nam możliwość koncentracji przez cały ten czas). Jedyne co nam będzie do tego potrzebne to minutnik - może to być minutnik kuchenny, w komputerze lub aplikacja w telefonie, w jakiś sposób musimy pilnować czasu. Przyjmijmy, że chcemy pracować 10 minut po czym zrobimy sobie 5 minutową przerwę. W ten sposób tworzy nam się jeden cykl 15 minutowy, co daje 4 cykle w ciągu godziny, czyli 40 minut pracy i 20 min odpoczynku. Jeśli pracowalibyśmy tak przez cały dzień to daje to dość sporą efektywność. Jednak stosunki długości czasu pracy do odpoczynku mogą być różne, ten jest stałym cyklem w stosunku 2:1 i jest jedynie przykładem. Czas odpoczynku niekoniecznie musi być określony, jednak jeśli nie potrafimy się upilnować warto go ustalić.
Powyżej dałem przykład 10-minutowy jednak mogą to być nawet 1 lub 2 minuty jeśli nie potrafimy się skupić przez 10. Można też spotkać się z timeboxingiem rosnącym i malejącym, w którym okresy czasu się zmieniają np. : 1-2-3-4-5-4-3-2-1 minut, lub 2-4-6-8-10 minut, lub 10-8-6-4-2 minut itd itd. ilość kombinacji jest w zasadzie nieskończona.
Osobiście bardzo cenię tą metodę. Gdy przemawia przeze mnie lenistwo, od razu włączam minutnik, a motywacja wstępuje we mnie momentalnie.

Usuwanie
Wydaje się to być dość drastyczne, jednak aby utrzymać swoje karty w porządku, niektóre z nich wymagają usuwania. Nie wszystkie karty, które stworzymy będą idealne, i nie wszystkie będą nam potrzebne, niektóre tworzymy pod wpływem impulsu. Dopiero po pewnym czasie zauważamy, że tego nie potrzebujemy lub nie wiemy, o co w danej karcie chodzi. Nie powinniśmy przywiązywać się tutaj do niczego sentymentalnie, ani na ślepo dążyć do uzbierania zaplanowanej ilości kart. Mimo wszystko liczy się jakość.

Interwały
Interwał to ilość dni jaka mija od ocenienia karty, do następnego jej zobaczenia. Interwały rosną, w miarę następowania kolejnych powtórek, dla kart które pamiętaliśmy. Im wyższa ocena dla karty tym gwałtowniej rośnie interwał. Działają wg krzywej zapominania.

Ocenianie
Istotne jest, aby być tutaj obiektywnym. Po odwróceniu każdej karty pokazują nam się przyciski, które służą do jej ocenienia. Oceniamy je wg tego jak dobrze pamiętaliśmy daną informację. W przypadku Anki (tak... znowu Anki...) pierwszy oznacza, że nie pamiętaliśmy w ogóle, następny - problem z przypomnieniem, kolejny - pamiętam dobrze, ostatni - pamiętam bardzo dobrze, bez problemów.
Powyższy opis odnosi się do normalnego sposobu oceniania, jednak istnieje jeszcze drugi, odwrotny. Według niego jeśli mamy problem z jakąś kartą, jednak jest to dobra karta, ale nie jesteśmy jeszcze na odpowiednim poziomie żeby ją "przetrawić", dajemy jej jak najwyższą ocenę co ustawi dla niej duży interwał i umożliwi obejrzenie jej kiedyś w przyszłości, gdy będziemy na nią gotowi.

Jak nie popaść w żmudną rutynę...
Jak już pisałem, należy tworzyć karty w interesujący dla siebie sposób. Do tego timeboxing może dość skutecznie wszystko ułatwić. Nie należy również zbytnio uzależniać swojego życia od przeglądania kart. To tylko narzędzie, jedno z wielu, więc panie i panowie... z umiarem. Jeśli jednak mimo wszystko dopadnie nas nuda to najlepiej zrobić sobie przerwę, gdyż jeśli będziemy to ciągnąć będąc znudzonym to motywacja pójdzie w las. Jeśli naprawdę zacznie nas wszystko męczyć warto spróbować sobie zrobić przerwę przynajmniej od dodawania kart, robiąc ciągle same powtórki. Jeśli jednak nadal to nie pomoże, to nie rób nic na siłę.

Odniesienie w nauce języka
Na pewno pomaga utrwalać poprawne zdania i formy gramatyczne, przez wielokrotne powtarzanie tych samych elementów. Szczególnie pomocne może się okazać jeśli musimy nauczyć się słownictwa, które rzadko występuje w języku mówionym lub pisanym, co wyklucza powtarzanie w naturalny sposób. Znajduje również dobre zastosowanie w nauce hanzi lub kanji. Nie musimy się motać między kilkoma tysiącami znaków, na każdy z nich przychodzi wyznaczony czas. Do tego pozwala wyrobić sobie przyzwyczajenia do codziennej nauki, ale to już jedna z cech pobocznych.

Podsumowanie
Jeśli potrafi się odpowiednio wykorzystać taki program to potrafi on dać dużo dobrego. Jednak ważne, aby pozostał tylko pobocznym narzędziem. Kontakt z żywym językiem zawsze powinien być priorytetem.. lub przynajmniej gdzieś w okolicach priorytetu się kręcić... ;P Nie wszystkie przykłady w poście dotyczyły języków, chciałem pokazać ogólny schemat działania. Mam nadzieję, że się udało, chociaż na ten temat i tak można by pewnie dużo jeszcze napisać. Mimo wszystko... enjoy.

piątek, 25 marca 2011

Tatoeba

Tatoeba (jap.: przykład) to serwis, który jak sama nazwa wskazuje, jest wielką bazą zdań przykładowych. Rośnie ona każdego dnia w nowe elementy dodawane przez użytkowników, którzy tłumaczą zdania z języka obcego, dobrze im znanego, na swój język rodzimy. Jest to świetne źródło zdań przykładowych jeśli myślimy o zastosowaniu  metody 10 000 zdań. Serwis obsługuje bardzo dużą liczbę języków (=87) i zaopatrzony jest w liczbę ponad 770 tysięcy zdań we wszystkich z nich. Najwięcej zdań dostępnych jest oczywiście po angielsku, potem kolejno jest to japoński, esperanto, francuski i niemiecki. Aby z niego korzystać niekoniecznie musimy zakładać konto, jednak aby tłumaczyć zdania trzeba się zarejestrować. Poniżej można zobaczyć oficjalny filmik serwisu (tak, akcent tej miłej pani jest porażający, ale można to przeżyć... chyba). I tak jak powiedziane jest na filmie: zdania są ważniejsze od słów. To zdania tworzą język, gdyż zawierają w sobie kontekst, słownictwo, gramatykę i wszystko czego potrzebujemy, więc to na nich powinniśmy się skupiać, a nie na pojedynczych słowach.


Jeśli więc jesteśmy w potrzebie znalezienia użycia danego słowa w zdaniu - po prostu wpisujemy zdanie lub wyrażenie do wyszukiwarki na stronie i dostajemy listę wyników. Nie wszystkie słowniki internetowe posiadają opcję zdań przykładowych (właściwie to jest ich dość mało), a tutaj posiadamy zdania w 87 językach świata, więc jest w czym wybierać.

Dodatkowo niektóre ze zdań posiadają nagrania audio, jednakże ilość nagrań nie jest już tak liczna jak ilość zdań, bo jest ich niecałe dziesięć tysięcy. Najwięcej dostępnych (2500) jest po szanghajsku, następnie jest to francuski, chiński, niemiecki  i wiele innych.

Serwis działa to podobnie jak w przypadku Lang-8, czyli obcokrajowcy coś dla ciebie, ty coś dla obcokrajowców i mamy równą wymianę. Myślę, że jest dość użyteczny i można z niego sporo wynieść. Nie tylko wynieść ale i wnieść jeśli wejdziemy w tą społeczność i sami zaczniemy tłumaczyć zdania, pomagając w ten sposób osobom szukającym zdań po polsku.

sobota, 19 marca 2011

Remembering the Kanji & Hanzi


Sposób nauki znaków chińskich (Hanzi) i japońskich (Kanji) opracowany przez profesora Heisiga. Opiera się na zastosowaniu mnemotechnik w nauce tych znaków. Metoda bardzo przyjemna i skuteczna, do tego dośc szybka w porównaniu z tradycyjną nauką polegającą na przepisywaniu znaków odręcznie. Zazwyczaj jesteśmy zbyt leniwi, aby wprowadzić do użytku codziennego mnemotechniki. Powód - nie chce nam się wymyślać bzdurnych historyjek. Ta książka rozwiązuje ten problem częściowo, gdyż zostajemy wyposażeni w gotowe historie dołączone do kilkuset pierwszych znaków. Przez czas, w którym będziemy je opanowywać powinniśmy się przekonać do użyteczności mnemotechnik i wyzbycia się lenistwa. Potem zostajemy zostawieni częściowo sami sobie, lecz jednak ciągle posiadamy wskazówki od autora co do wyjątków, słów kluczowych.

Kanji i Hanzi to znaki składające się z elementów, które można by porównać do klocków. Powtarzają się one w różnych znakach i dzięki temu można stosować tutaj mnemotechniki. Każdemu "klockowi" przypisuje się słowo-klucz. Znak składający się zatem z 3 różnych elementów będzie posiadał historyjkę z 3 słowami-kluczami, dzięki której możemy odtworzyć go w głowie. Poniżej mamy screenshot z książki, wraz z pełnym opisem i kolejnością zapisu losowego kanji. Patrząc na wyrwany z kontekstu znak trudno domyślić się o co chodzi. Jeśli przerabialibyśmy podręcznik od początku, to wiedzielibyśmy, że elementowi u góry przypisane jest słowo kwiat, a element poniżej oznacza stary, z czego jesteśmy w stanie ułożyć historię lub wytworzyć obraz do słowa cierpienie. 



Remembering the Kanji
Cała seria składa się z 3 książek. Pierwsza pokrywa 2042 znaki (zapis i znaczenie znaku) w tym 1850 znaków powszechnego użytku uznanych za standard przez Japońskie Ministerstwo Edukacji i kilkadziesiąt znaków uznanych za przydatne przez autora. Druga część zajmuje się odczytywaniem znaków, jednakże jest krytykowana i wielu uczniów pomija ją, gdyż łatwiej nauczyć się wymowy w trakcie korzystania z języka, posiadając przykłady i to w jakich wyrażeniach dany znak występuje. Na koniec mamy trzecią część, która uzupełnia całkowitą liczbę kanji do ok. 3000 i są to kanji które mogą się przydać jeśli myślimy o japońskim na poważnie.

Remembering the Hanzi
Jak do tej pory wydana jest pierwsza część tej serii, jednak dzieli się na dwa rodzaje: traditional i simplified, czyli tradycyjny i uproszczony, gdyż na te 2 rodzaje dzieli się pismo chińskie po wprowadzeniu reformy. 
Obejmuje ona 1500 znaków i tak jak poprzednio, uczy zapisu i znaczenia. Druga część, która ma zostać wydana będzie obejmowała kolejne  1500 wg częstotliwości występowania co razem da nam 3000 znaków, czyli podobnie jak w Remembering the Kanji.

Remembering the Kana
Dodatek do języka japońskiego - podręcznik uczy znaków katakany i hiragany, czyli sylabariuszy (zapis fonetyczny). Wg autora na każdy z nich wystarczy poświecić po 3h.


Jak upewnić się, że nie zapomnimy tych znaków?

Jak wszystko, ta metoda również nie jest "metodą cud". Żeby pamiętać, trzeba sobie przypominać. Do tego można zastosować 2 sprytne narzędzia:

  • stare, dobre Anki, które posiadają dostępną do ściągnięcia bazę wszystkich znaków omówionych w książkach, w miarę poznawania kolejnych znaków dodajemy do nauki kolejne, gotowe karty;
  • Reviewing the Kanji czyli strona stworzona specjalnie pod podręcznik Heisiga, działa jak Anki, tylko że znaki przegląda się w przeglądarce. Należy założyć na stronie konto i można zacząć się edukować. Portal posiada także społeczność użytkowników, forum itp, gdzie możemy znaleźć pomysły na historie jeśli nasza kreatywność kompletnie wygaśnie (dostępne tylko dla kanji);

Jeśli uczysz się, któregoś z tych języków to myślę, że warto zainteresować się RTK i RTH - zaoszczędzisz więcej czasu, osiągniesz cel szybciej i w mniej męczący sposób. Podręcznik można realizować w dowolnym tempie. Bez większego pośpiechu można opanować wszystkie znaki w kilka miesięcy, jeśli zaglądałoby się regularnie do książki i Anki/Reviewing the Kanji (jeśli naprawdę nam się spieszy to podobno można to zrobić w 2 tygodnie, Heisig, który sam opracował tą metodę nauczył się ich w miesiąc). Problemem w korzystaniu z niej może być język - angielski, i to czasami w niezbyt prostej wersji, więc jeśli nie znamy go zbyt dobrze to trzeba przygotować się na korzystanie ze słownika.

Download:
Remembering the Kanji
Remembering the Hanzi (simplified)
Remembering the Kana
hasło: langspot

sobota, 12 marca 2011

Metoda 10 000 zdań

Metoda ta nie jest w zasadzie ubrana w żadne ramki i ze ścisłymi wskazówkami co do jej stosowania. Jest to odpowiednik metody 1000 słów tylko, że... skuteczniejszy, gdyż nie uczymy się wyłącznie słownictwa, ale też gramatyki i charakterystycznych połączeń, zwrotów, czyli po prostu języka. Pomysł ten zaczerpnięty jest z bloga All Japanese All The Time i opiera się na teoriach Krashena oraz tych z Antimoon. O co w niej chodzi?

Jak już mówiłem, podobna jest do metody 1000 słów, ale to jednak nie to. Jest odrobinę bardziej złożona, ale jak ze wszystkim - po czasie wchodzi się w rytm. 


1. Czego potrzebujemy?

  • programu SRS (Spaced Repetition System), czyli programu wykorzystujące krzywą zapominania typu Anki, FullRecall, SuperMemo itp.;
  • poprawnych gramatycznie, bądź w jakikolwiek inny sposób, zdań; mogą to być zdania z filmów, książek, artykułów w internecie, ze źródeł z jakimi będziemy mieć kontakt, byle poprawne;
  • chęci i motywacja;
  • kontakt z językiem;

2. Jak zacząć?

W skrócie: wprowadzamy zdania, a potem je przeglądamy i zapamiętujemy z czasem.
A teraz szczegółowiej: sama metoda w sobie nie będzie miała większych skutków jeśli nie będziemy mieć kontaktu z językiem na codzień, chociażby słuchanie muzyki, obejrzenie odcinka serialu, wiadomości, czytanie. Dobrze byłoby gdyby dało się zrobić immersion, ale liczy się każdy kontakt. Metoda w zasadzie daje nam wiedzę, która potem podczas kontaktu z językiem jest ponownie przetwarzana i łączona.

Więc, mamy kontakt z językiem i wyciąganie zdań do programu w czasie kontaktu. Źródła zdań naprawdę mogą być różne i to jakie zdania wybierzemy zależy od nas. Poza żywym językiem dobrym źródłem są też przykładowe zdania jakie możemy znaleźć w słownikach. Jeśli chcemy nauczyć się słowa, a nie posiadamy zdania, można wpisać takie słowo do słownika i wyszukać przykładowe zdania z tym słowem.
Z każdym zdaniem jakie dodamy powinniśmy mieć wrażenie, że robimy mały krok do przodu, czyli że zdanie to odrobinę wykracza poza naszą dotychczasową wiedzę -> nowe słowo, zwrot, nowy element gramatyczny itp.


3. Jak się uczyć?


Mając już wprowadzone zdania przechodzimy do ich "nauki". Napisałem "nauki", ponieważ to nie do końca jest nauka jak ją rozumiemy na codzień, tylko po prostu czytanie - na głos.
Przy każdym zdaniu, podczas jego przeglądania, powinniśmy zadbać o spełnienie przynajmniej pierwszych 3 punktów:
  • czytamy całe zdanie na głos w jego oryginalnym zapisie
  • znamy znaczenie i rolę każdego słowa w zdaniu
  • rozumiemy znaczenie zdania jako całości
  • przepisujemy zdanie odręcznie
Metoda opisana była dla języka japońskiego, więc zapisanie zdania odręcznie było dość ważnym elementem. Myślę jednak, że jest to opcjonalny element, w zależności od gustu, ale na pewno pomaga ucząc się jakiegokolwiek języka, gdyż włączamy do nauki więcej zmysłów.
Zdanie wystarczy po prostu przeczytać, zachowując zrozumienie - żadnej dalszej magii i wkuwania. Oczywiście nauczymy się tego zdania, ale po czasie - tak działa SRS. Czytamy zdanie wtedy, kiedy program stwierdzi, że nadszedł na to odpowiedni moment i w ten sposób zdanie pozostaje w naszej pamięci.
Karty powinniśmy tworzyć tak, aby najpierw pojawiało się zdanie w języku obcym. Potem czytamy je na głos i stwierdzamy w jakim stopniu jest przez nas zrozumiałe, a następnie oceniamy.


4. Co dalej?

Przeglądamy, czytamy, utrzymujemy kontakt z językiem. Nie dajmy się jednak uzależnić od SRS jako głównego źródła wiedzy - to tylko narzędzie, jedno spośród wielu.
Na początku nie powinniśmy się rzucać na zdania w ilościach 50/dzień, gdyż możemy szybko stracić motywację. Można zacząć od wprowadzania i przeglądania 5/dzień, po tygodniu 10/dzień... powinniśmy to dostosować do siebie i swoich możliwości, powinniśmy oswoić się z tą metodą zanim zajmiemy się tym na poważnie.

5. Co nam to da?

Po dotarciu do magicznej bramki 10 000 zdań powinniśmy znać język w bardzo dobrym stopniu, ale nie da się powiedzieć dokładnie jakim, jak wiemy każdy z nas działa wg swoich indywidualnych zasad. Nie trzeba koniecznie trzymać się celu 10 000 zdań, można po prostu wrzucać do programu co nam wpadnie w łapki i co uznamy za użyteczne w danym momencie. Dodam jeszcze, że myślę że każdą metodę powinniśmy samemu spersonalizować, dostosować do własnych potrzeb i możliwości - nie zawsze funkcjonujemy tak samo jak cała reszta. Jeśli jednak podoba nam się to w takiej formie jakiej jest - rób tak jak uważasz.
Jeśli ktoś chciałby się zapoznać z tym dokładniej, to wszystko znajdzie na blogu AJATT, gdzie artykułów jest od groma. Czasem potrafią dobrze zmotywować i powiedzieć czemu tak, a nie inaczej.

niedziela, 9 stycznia 2011

Pimsleur

Pimsleur - nazwa kursu uczącego języków obcych nieco inną metodą niż dotychczas - wyłącznie przez słuchanie. Wydawać się może to dziwne, lecz odnosi się to do naturalnej kolejności przyswajania języka przez człowieka: najpierw, jako dziecko, uczymy się mówić, potem dopiero zabieramy się za czytanie.

Obecnie testuję ją na sobie i muszę powiedzieć, że wydaje się być dość dobra. W tym momencie przerabiam 4 lekcję, materiał przerobiony w nich utrwala się bardzo szybko przez ciągłe powtórki i wyraźne odczytywanie słów przez lektora słowo po słowie, sylaba po sylabie. Ogólne działanie systemu Pimsleura polega na wdrażaniu istotnych struktur gramatycznych i słownictwa w prostych konwersacjach stosując przy tym działanie krzywej zapominania. Słuchając nagrania nie jesteśmy traktowani jako bierny przedmiot - najważniejszą kwestią całej metody jest to, że trzeba powtarzać to co mówi lektor lub odpowiadać na zapytania lektora typu 'Poproś tę kobietę o...', 'Zapytaj czy...', 'Powiedz jak mówi się...'.

Aby metoda okazała się skuteczna, codziennie należy przerabiać tylko 1 lekcję. Kurs składa się z 3 poziomów, na każdy przypada 30 nagrań - każde trwa ok. 25 min. Jest to o tyle wygodne, że każdą lekcję można zgrać na mp3 lub telefon i odsłuchać w drodze na zajęcia/podczas sprzątania/zmywania naczyń uwydatniając wykorzystanie czasu. Nie każdy kurs składa się jednak z 3 części, niektóre posiadają 1, niektóre 2, różnie, zależy od języka. Autorzy polecają, aby w trakcie korzystania z kursu nie przerabiać żadnego innego podręcznika (tego do końca nie rozumiem, ale pewnie ma to jakiś cel...);

Nie jest chyba powiedziane jakim stopniom zaawansowania odpowiadają poszczególne poziomy kursu, gdzieś przeczytałem, że jest to kolejno low-,mid-,high- intermediate. Podejrzewam, że są to stopnie pod względem znajomości struktur gramatycznych, lecz nie mogę jeszcze stwierdzić, na pewno wspomnę o tym  za 3 miesiące.
*edit:słusznie zwrócona uwaga Ev: 6 miesięcy, ze względu na to, że jest się proszonym o powracanie do kolejnych lekcji.pod koniec nagrania;

Kurs prowadzony jest głównie w języku angielskim, można znaleźć go też w innych językach, po polsku niestety go nie dostaniemy. Języków do nauki jest do wyboru dużo, bo aż 50. Lista języków dostępnych w Pimsleur'ze: TUTAJ;

Pierwsze części Pimsleur'a dorwiecie tutaj: (z czasem wrzucę więcej)
Pimsleur Japanese (hasło jak zawsze: langspot)